niedziela, 10 czerwca 2012

" Klosze " w ogrodowej odsłonie....


Witam Wszystkich z bliska i daleka.....)))))





Ogrodowe szaleństwo trochę ucichło, kwiaty jednoroczne posadzone, można się cieszyć widokiem przyrody i kolorów. Ale jak wiecie, nie lubię bezczynności i w tak cudownym otoczeniu ogrodowego zacisza zaczęłam znowu swoją ukochaną dłubaninkę....Druciany klosz zawsze chciałam mieć,ale nie mogłam kupić na jego wykonanie cienkiej siatki tak, aby dała się uformować. Nareszcie dostałam, ale to jeszcze nie taka, chciałam o mniejszych oczkach, ale lepszy rydz niż nic...))) Pomyślicie na pewno, ale to już było...ja wiem , ale też chciałam spróbować. Pozostałe materiały czekały sobie grzecznie w pracowni. Praca ruszyła i powstały klosze różnej wielkości. Wiecie - jak się ma bzika na tle dekoracji i zmian w otoczeniu, to wszystko jest potrzebne . Najpierw powstał malutki - trafił do zaczarowanych żabek.....uwięziły one ceramiczną jaskółeczkę. Mam nadzieję, że jakaś księżniczka da buzi żabkom to uwolnią ptaszka a same zmienią się w pięknych facetów....))))) 












Zwieńczenia dwóch największych  kloszy  zakończone są moim ukochanym pobielonym metalem.










Przy wieczorowym świetle w pieleszach domowych też prezentuje się fajnie. Dodane " brylanty " załamują światło, a pobielona siatka wygląda bardziej elegancko.







Otoczenie ogrodu napawa mnie ogromną radością. Z dnia na dzień robi się coraz piękniej. Kalina obsypała się cudownymi kwiatami , które mają tyle uroku, że nie mogłam się powstrzymać i zabrałam trochę do domu...





Jak wiecie - ogród to moje życie... Zapraszam na mały spacerek... Mam nadzieję , że Was nie zanudzam dzieląc się moimi dwiema największymi radościami - wspaniałą przyrodą i moimi ukochanymi pasjami twórczymi.










sobota, 2 czerwca 2012

" Malutka " zastawa....

Pogoda jak na czerwiec płata nam figle ... Nasadziłam dużo kwiatów jak widziałyście w poście...  
tutaj 
i obawiam się, że po kilku dniach "cudownej" pogody mogą się zmarnować.
Byłoby oczywiście szkoda, ale co tam są rzeczy ważne i ważniejsze...)))))  Wprawdzie kupiłam te sztućce jakiś czas temu, ale po prostu zapomniałam Wam pokazać. Bardzo się z nich cieszę. Jak zwykle  musiałam coś zmienić i  pobieliłam je żeby pasowały mi do kuchni,  brązowe były za ciemne. a po za tym nie pasowały do mojej półeczki : zobaczcie....

"Moje kuchenne cacuszko..."

 

Krążyłam z nimi jak z jajkiem, nie mogłam się zdecydować gdzie je powiesić - czy w jadalni , czy nad drzwiami kuchennymi, czy obok półeczki w kuchni . Dylemat był oczywiście  ze względu na "malutki" rozmiar...)))). Znalazły swoje miejsce na boku szafki, są dobrze widoczne i w kuchni i z hallu, a przede wszystkim cieszą moje oko i o to chodziło...








Niestety muszę się Wam przyznać, że mimo obiecanek w temacie kupowania drobiazgów do domu znowu zgrzeszyłam, ale ten grzeszek taki zupełnie malutki tak mnie zafascynował, że nie mogłam sobie odmówić przyjemności patrzenia na niego w domu podczas picia kawusi....)))). No i oczywiście kupiłam sobie pojemniczek na ciasteczka z francuskimi napisami i radości mam co nie miara, chyba mnie rozumiecie...prawda ? Poprawiłam sobie humor , bo pogoda jest barowa.....

 

 

 


 

 

 

poniedziałek, 28 maja 2012

Ubrany koszyczek.....

Czy irytował Was wyschnięty chlebek lub bułeczki w koszyczku wiklinowym na stole..? 
Zawsze miałam z tym problem, szczególnie na tarasie wiatr zwiewał serwetkę i pachnące pieczywo stawało się szybko zupełnie wyschnięte. Sukieneczka koszyczkowa zdała w pełni egzamin. Można go również wykorzystać do ciasteczek lub innych słodkości. Pierwszy koszyczek jest mały ale mam jeszcze kawałki materiałów i różne koroneczki. Na pewno zrobię większy i będzie spełniał swoje zadanie dla kilku osób. 



Bawełniana sukieneczka jest zamocowana na gumce , co bardzo ułatwia zdejmowanie do prania, kiedy zajdzie potrzeba. Wykończenie atłasową tasiemeczką nadało mu elegancji. Przy kolejnym na pewno coś jeszcze dodam, bo właśnie teraz zrodził się kolejny pomysł w mojej głowie.







Dziękuję Wszystkim z bliska i z daleka. Serdecznie pozdrawiam .......


czwartek, 24 maja 2012

Czas relaksu, relaksu to czas....


Tym razem zupełnie z innej beczki. 

      Ogród to moje życie.....)))))
a życie jest tylko jedno


Maj, to najpiękniejszy miesiąc w roku, mimo, że płata nam figle pogodowe. Nie ma nic piękniejszego nad naturę. Chyba z wiekiem człowiek zaczyna bardziej się cieszyć tym, co go otacza.

Kocham swój ogród i dzięki Ci Panie za to, że mogę upajać się jego pięknem. Zapraszam Was na mały spacerek po moim zakątku szczęśliwości...))))








...."A na razie fruwają motyle,
Tyle tego, tamtego też tyle,
A na razie wierzymy w baśnie
I jaśniej, i jaśniej....
A na razie kołyszą nas noce
A na razie kołyszą nas dni,
Choć już życia , psiamać , popołudnie,
Jest cudnie , jest cudnie......."

                                                                                                               









 Pozwolicie, że  jeszcze trochę pospacerujemy po ogrodzie w majowych urokach moich ukochanych kwiatów - jednorocznych i wieloletnich....






Dziękuje Wam bardzo, że mnie odwiedzacie . Każdy, choć króciutki komentarz " jest lekiem  na całe zło.....)))))


środa, 23 maja 2012

Przy kominku.....

Moja nowa zdobycz, kiedy  ją zobaczyłam to gadała do mnie" ludzkim głosem", żeby ją kupić...  Kosztowała aż 20 złotych i niezmiernie  się ucieszyłam  z tego faktu. Bardzo mi brakowało jakiegoś siedzonka na którym mogłabym spoglądać w stronę kominka na skaczące płomyki  palących się szczap podczas chłodnych  wieczorów. Często zapalam kominek dla przyjemności a nie z zimna - żeby się cieszyć jego blaskiem. Zdobycz kupiłam w ubiegłym roku, doczekał się wykończenia i zaprezentowania...









Wiadomo, że kolor musiałam zmienić i dopasować do swojego wnętrza . Oczywiście przemalowałam fotel na biało.  Lubię wygodę i dlatego  uszyłam poduszeczkę na siedzisko i na oparcie. Wykorzystałam do tego resztkę materiału od zasłon, które szyłam na okna w salonie.
Dla wygody zmęczonych dreptaniem nóżek wymyśliłam ze zwykłego koszyka podnóżek . Dokręciłam drewniane uchwyty aby powstały małe nóżki i oczywiście kawałek deski , gąbka, materiał, brązowa lamówka dla kontrastu i gotowe tak jak  w poprzednim którymś poście gdzie pokazywałam puf;

Siedzisko inne niż wszystkie....